piątek, 31 lipca 2015

Pięć i pół.


Pannę Kuleczkę trudno opisać słowami. Osobowość ma wyjątkową, urodę nieziemską. Rezolutna jest i uparta. Poczucie humoru też ma. Tak, wciąż piszę o mojej pięciomiesięcznej Córeczce. Wiem, nie jestem obiektywna. Ale raport musi być, a zatem przedstawiam Kluskę w kilku punktach:

-ma już 2 zęby (dolne jedynki) i sieka nimi co popadnie,
-czasem śpi z rączkami założonymi pod głowę,
-chwyta, maca, bada za pomocą rączki, nóżki oraz paszczy,
-smakuje wszystkie nowości, nawet brokuła w kolorze błota,
-pluje i gulgocze śliną oraz kaszką,
-śmieje się do łez, gdy robię z niej samolocik, zmieniam się w karuzelę lub udaję wielką huśtawkę,
-piszczy z zachwytu, gdy gilgoczę ją pod paszkami,
-piszczy również gdy jest niezadowolona, poirytowana, zmęczona lub znudzona,
-turla się, próbuje pełzać, podnosi zadek do góry, chwyta się czegokolwiek, żeby usiąść,
-mówi w jakimś obcym języku – trochę jakby po fińsku, trochę po węgiersku.


wtorek, 21 lipca 2015

Muminkiem być...

...z Włóczykijem szukać przygód, nie złościć się, nie martwić się. W niebieskim domku, na poddaszu śnić lekko. Znów mieć 5 lat.

poniedziałek, 13 lipca 2015

Rano

     




     Poranki są najlepsze. Dziewczynka-chomik zwykle budzi się pierwsza i zaczyna swój dzień rozmową z lampą. Od tej gadaniny, krzyków i pisków pełnych emocji budzę się ja, ale jeszcze nie otwieram oczu, udaję sen. Po chwili malutka rączka dotyka mojej twarzy. Mini-paluszki próbują chwycić mnie za brew, na poliku czuję ciepły, szybki oddech. A gdy w końcu otwieram oczy, widzę cudny, bezzębny uśmiech i wąskie szparki w miejscu oczek. I już wiem, że za moment będą się działy rzeczy wyłącznie poranne. Bo tylko o poranku Idulka:

- śmieje się w głos, rechocze i chrumka do swojego odbicia w lustrze,
- puszcza bąki tak głośne, że sąsiedzi słyszą. I wstrzymuje przy tym oddech oraz wypina mały kuperek,
- robi największe ślinowe bąble,
- kopie, wierzga pulchnymi nóżkami, turla się, wierci, próbuje zjeść poduszkę,
- piszczy, gdy radiowy pogodynek podaje temperaturę oraz wilgotność powietrza,
- marszczy brwi, kiedy opowiadam jej moje sny i pytam, co o tym sądzi,
- próbuje śpiewać razem ze mną (lub próbuje mnie zagłuszyć),
- kiedy pytam, czy idziemy dziś nad morze, mówi „niiiijjjjjjeeeee”,
- charczy, krzyczy, pluje, sapie, mruży oczka, gdy gilgoczę ją po brzuszku,

a to wszystko między 5.30 a 5.50.

czwartek, 2 lipca 2015

Bezwarunkowa...


...taka właśnie jest moja miłość do Idy. Trochę to banalne, trochę cliché, ale co zrobić, kiedy kocham gdy śpi, gdy się śmieje, gdy płacze, gdy krzyczy, kopie lub głaszcze mój dekolt maluśką rączką. Kocham każdą pieluszkę, każdą kąpiel, każdego obciętego paznokcia. Kocham, gdy się razem bawimy, i gdy padam na twarz, bo brakuje mi sił. Kocham każdy niezjedzony obiad, każdą histerię w tramwaju i każdą nieprzespaną noc. I nawet ból kręgosłupa.

niedziela, 14 czerwca 2015

1 rok.





     Dokładnie rok temu, 14 czerwca, siedziałam w samolocie z Warszawy do Nowego Jorku. Przede mną wymarzone, wyczekane wakacje. Głowa pełna planów, serce pełne nadziei. Dwa dni wcześniej zawiozłam moją psicę Netkę do M. Zostałam wtedy u niego na noc. To był ostatni raz, kiedy razem poszliśmy na ulubione zajęcia tai chi, na kolację zjedliśmy grzanki. A rankiem szykowałam się do pracy, gdy nagle Kluska po raz pierwszy dała o sobie znać. Ja jednak jeszcze nie wiedziałam, klęcząc nad kibelkiem winiłam owe grzanki...

     Rok później tulę całkiem namacalną i dość okazałą Pannę Kuleczkę, i nie mogę uwierzyć, że w ciągu 12 miesięcy życie może się tak bardzo zmienić, a świat wywrócić do góry nogami więcej niż jeden raz.
     Jak można się było spodziewać, jesteśmy z Pulpetem same. Pan Tata wyprowadził się półtora miesiąca po porodzie. Coraz rzadziej nas odwiedzał, doszło do tego, że widywał córkę raz w tygodniu przez 3-4 godziny. Okazało się, że z kimś innym układa sobie życie. Więcej na ten temat nie napiszę, bo nasza historia, choć trwała 15 lat, okazała się nie warta funta kłaków. Szkoda na nią tu miejsca.


piątek, 20 lutego 2015

Ostatnie tygodnie


     Ostatnie tygodnie upłynęły na wprowadzce kluskowego Taty, który postanowił jednak nam towarzyszyć. Sporo zamieszania z tym było, sporo wątpliwości, sporo łez. Teraz wiem, że będzie trudniej, niż to sobie wyobrażałam.
     Niestety tydzień przed terminem porodu trafiam na odział patologii ciąży. Czas tam spędzony był bardzo przygnębiający i choć Pannie Kuleczce i mi nic tak naprawdę nie dolegało, nasłuchałam się wielu przykrych historii, widziałam prawdziwe nieszczęścia.
     Z powodu poważnych rozmiarów mojej córeczki medycy postanowili indukować poród przed terminem (który, ku mojemu zaskoczeniu, został przesunięty przez szpitalnych specjalistów o półtora tygodnia) . Pierwsza próba nie przyniosła skutku, tylko nas porządnie wymęczyła. Trudne doświadczenie. Drugim razem się udało. Poród był ciężki i dla mnie i dla Pulpetka, który musiał trafić do inkubatora i niestety potrzebował trochę więcej czasu, by odnaleźć się po tej stronie brzucha.
     Poporodowy pobyt w szpitalu przedłużył nam się ze względu na żółtaczkę, ale szczęśliwie jesteśmy już w domu...c.d.n.

niedziela, 28 grudnia 2014

Trzydziesty drugi i trzydziesty trzeci.

    
     Uff, spóźniony raport z minionych tygodni. Myślałam, że na tym etapie ciąży będę już tylko odpoczywać. Chciałam mieć skompletowaną wyprawkę, spakowaną torbę i zamrożone obiady na trudne pierwsze wspólne dni. A tymczasem nie mam jeszcze wózka, mini-ciuszki wciąż czekają na wyprasowanie, torby brak... Ja  biegam jak szalona i na nic nie mogę znaleźć czasu. Jeszcze pracuję, ale po pracy brak sił na cokolwiek. W weekendy zajęcia w szkole rodzenia, od czasu do czasu jakieś spotkanie towarzyskie, i tak mija tydzień za tygodniem. Czas bardzo przyspieszył.

     A Mały Pulpet rośnie i rośnie, wierci się i rozpycha, coraz częściej mam wrażenie, że odpowiada na bodźce dochodzące z tej strony brzucha. I zmusza mnie do jedzenia słodyczy! Przed ciążą wybrałabym raczej kiełbaskę lub ser, a teraz tylko czekolada, drożdżówki, nawet na śniadanie wybieram kanapkę z dżemem. Staram się kontrolować i nie ulegać szantażom Panny Kluski, ale jest to bardzo trudne.